sobota, 3 maja 2014

Rozdział 8

Weszłam na scenę. Popatrzyłam po sali. Wszystkie oczy były zwrócone w moja stronę. Jego też. Moje serce nagle szybciej zaczęło być kiedy nasze oczy się spotkały.
Usłyszałam melodię,  a słowa same zaczęły wypływać z moich ust.

Baby I, I wanna know,
What you think when you’re alone,
Is it me? Yeah, are you thinking of me?
Yeah, oh,
We’ve been friends now for a while,
Wanna know, that when you smile,
Is it me? Yeah, are you thinking of me?
Yeah, oh, Oh

 Girl, what would you do,
Would you wanna stay?
If I were to say…

 I wanna be last, yeah,
Baby let me be your,
Let me be your last first kiss,
I wanna be first, yeah
Wanna be the first to take it all the way like this,
And if you only knew,
I wanna be last, yeah,
Baby let me be your last,
Your last first kiss


Baby tell me what to change,
I’m afraid you’ll run away,
If I tell you, what I’ve wanted to tell you, yeah…


W tym momencie chciałam zakończyć moje przedstawienie. Spuściłam głowę  i chciałam już zejść ze sceny, lecz  koś do mnie podszedł i złapał mnie za rękę. Bez wahania podniosłam głowę i moje oczy ujrzały te uśmiechające się niebieskie oczy. Chłopak zaczął śpiewać...

Maybe I just gotta wait,
Maybe this is a mistake,
I’m a fool yeah,
Baby I’m just a fool yeah
Oh, oh


 Girl, what would you do,
Would you wanna stay?
If I were to say…


Boże nie wierze. Louis Tomlinson stoi obok mnie trzymiąc mnie za rękę. Nie to nie dzieje się na prawdę. Chłopak puścił moją rękę. Postanowiłam się do niego przyłączyć i zaczęliśmy razem śpiewać...

 I wanna be last, yeah,
Baby let me be your,
Let me be your last first kiss,
I wanna be first, yeah
Wanna be the first to take it all the way like this,
And if you only knew,
I wanna be last, yeah,
Baby let me be your last,


 Your last first kiss
(Your last first kiss)
Your last first kiss
(Your last first kiss)

 Girl what would you do?
Would you wanna stay?
If I were to say,

 Your last first kiss!

 I wanna be last, yeah,
Baby let me be your,
Let me be your last first kiss,
I wanna be first, yeah
Wanna be the first to take it all the way like this,
And if you only knew,
I wanna be last, yeah,
Baby let me be your last,
Your last first kiss

I wanna be last, yeah,
Baby let me be your last,
Your last first kiss

 Ooh

 I wanna be last, yeah,
Baby let me be your last,


 Your last first kiss

***PERSPEKTYWA LOUIS'A***

Boże czy ktoś tu będzie miał jakiś talent !! Nie mówię bo Patricia bardzo ładnie zawsze śpiewała, ale jakoś sam nie wiem. Nie ma tego czegoś.
Za chwilę będzie śpiewała dziewczyna o której mówiła Pata. Ciekawe czy na prawdę nie ma talentu jak mówiła. O jest. Nareszcie wychodzi. Muszę przyznać że Emilia to bardzo ładna dziewczyna. Ma poczucie humoru. Widać że nie przejmuje się za bardzo swoim wyglądem. Jest dziewczyna o której każdy facet mógłby pomarzyć "Tak a szczególnie ty Lou", jak zawsze moje drugie ja musi cos powiedzieć. Jakoś trochę jest zestresowana.
Emi stanęła i popatrzała na wszystkich, ale gdy nasze oczy się spotkały dziewczyna się speszyła a ja nie wiedziałem co się ze mną dzieje. W jednej chwili zrobiło mi się gorąco na moje dłonie były całe mokre.
- Wszystko dobrze, Lou? - zapytał zmartwiony Harry
- Tak jasne dzięki- uśmiechnąłem się lekko do niego. Ale on zrobił taką minę, że chyba mi nie uwierzył. No tak w końcu przyjaciele się znają na wylot. Tak samo było z nami.
Usłyszałem muzykę i dziewczyna zaczęła śpiewać. Zahipnotyzowała mnie. Ona ma głos jak anioł. Sam nie wiem kiedy znalazłem się obok niej na scenie trzymając ją za rękę, patrząc jej w oczy i śpiewając razem z nią moja ulubioną piosenkę. Muszę przyznać, że na początku była spięta ale później w jej oczach widziałem radość z tego co robi. Czułem że kocha śpiewać.
Piosenka się skończyła. Już chciałem jej coś powiedzieć, ale ona uciekła z sceny prosto w ramiona swojej przyjaciółki. Ja dalej stałem jak ciołek i się szczerzyłem sam do siebie. Przywołał mnie głos Liama.
- Lou, mógłbyś tu przyjść- poszedłem do chłopaków  - Chłopie co to miało być !!! - no tak czułem, że to nie był dobry pomysł aby śpiewać z Emi
- To nie moja wina- próbowałem się obronić
- Przez ciebie Emilia będzie miała nadzieję, że może wygrać..- Zayn próbował być spokojny
- Przecież wiesz,  że mamy umowę z wytwórnia- oczywiście Liam ma zawsze głowę na swoim miejscu
- Cholera, ale ze mnie imbecyl, mogłem się powstrzymać a nie biec do niej- No tak człowiek mądry po sprawie
- Miejmy nadzieje że Paul nie utnie ci za to głowy- zaśmiał się Niall...



czwartek, 24 kwietnia 2014

Rozdział 7

Gdy na niego patrzę, to tak jakby nic się dla mnie w tym momencie nie liczyło.  "Jest idealny ! Tylko szkoda, że nigdy nie zwróci uwagi na taką dziewczynę jak ty ! " Zaśmiało się moje gorsze ja. Najgorsze było to, że za pewnie miało rację. Bo przecież on jest wielką gwiazdą showbiznesu, można by powiedzieć że jest bogiem dla wielu nastolatek całego świata. A ja ? Zwykła szara myszka mieszkająca w Polsce z wielkimi marzeniami, aby się stąd jak najszybciej wynieść. "No ale cóż każdy może pomarzyć o takim chłopaku" Moje drugie ja chociaż raz miało rację.

Pięciu wspaniałych chłopaków szło w nasza stronę. Aż mnie zazdrość zżerała kiedy widziałam te dwie wiedźmy z uśmieszkami po ich bokach. Jak można się przyjaźnić z taką żmiją jak Patricia. Pomyślałam sobie.
Już przechodzili obok nas. Nagle robiło mi się bardzo gorąco. A dlaczego ? Sama nie wiem jaka była tego przyczyna. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie pisk Kami.
- Boże !!! To 1D !!! Nie wierze własnym oczą!!! - wstała i pobiegła aby ich poprzytulać
- Weź się odsuń od nich idiotko- zaczęła odciągać Patricia Kamię od Nialla
- Oh Particia daj spokoj !! My bardzo lubimy naszych fanów, a szczególnie tych bardzo ładnych- no nie wierze Niall Horan właśnie puścił oczko do Kami!!! I czy on ? Nie nie może być! On ją pocałował w policzek !! Mamo !! O nie ! za chwilę zacznie piszczeć. Podbiegłam do niej
- Tylko Kami proszę cię, nie mdlej mi teraz !! Oddychaj głęboko. Wdech i wydech- przyjaciółka zaleciła się do moich rad- No juz wszystko dobrze ?
-Tak, tylko jestem taka szczęśliwa, że mogłam ich poznać- pokazała ręką na chłopaków- a tak wogóle to jestem Kamila. Dla przyjacół Kami
- Hey Kami - powiedzieli wszyscy jednym głosem i zaczeliśmy się śmiać
- Dobra idiotki odsuncie się od nich- rozkazała nam Patricia
- Patricia uspokój sie, to są bardzo miłe dziewczyny- w naszą obronę odezwał sie Liam. Miłe to było z jego strony.
- Hahahahahahahahah- wszyscy wybuchli śmiechem za wyjątkiem dwóch wiedźm.
- O co wam chodzi ? -odezwala sie blondynka 
- Tylko nie mów angelika, że nie widzialaś ani razu miny od Patrici?- odezwał się Zayn.
-Nie
- Żałuj- Odezwał sie Loczek
- Boże ale z was chłopcy przyjaciele!? Naprawde!!- oburzała się brunetka
- Oh daj spokój kobieto, tylko się wygłupiamy- odezwał się pocieszycielski Liam. Jak zawsze gotów do ratunku. Pomyślałam.
- Chłopcy to może chodźmy juz na salę? Za chwile powinien się konkurs zacząć- wiedźma robiła słodkie oczka.
 
- Wszyscy uczniowie biorący udział w konkursie są proszeni o zebranie się w klasie numer 6, a jury proszę o przyjście na salę gimnastyczną- usłyszeliśmy głos dyrektora szkoły
- Lepiej już idź, bo dyro znów się będzie wydzierał- przekonała mnie przyjaciółka
- Też bierzesz udział? - pierwszy raz odezwał się Louis
Pokiwałam głowa na potwierdzenie.
- Ale i tak nie ma ze mną szans- zaśmiała się Patricia
- Spokojnie, już nasza w tym głowa żeby wygrał najlepszy - powiedział Horan robiąc swoje słodkie oczka...

Tak bardzo mi się ten czas dłużył. Byłam prawie ostatnia a Paricia była pierwsza. Muszę przyznać ze chodź zawsze się z niej nabijałam, że śpiewa jak żaba to głos ma naprawdę dobry.
- Teraz numer 29 jest proszony...- rozpoznałam głos Liama.
O nie teraz ja... O mój boże, o mój boże.. jak zwykle zaczęłam panikować... Ale raz się żyje, wyjdę tam i zaśpiewam, większą ofiarą losu i tak nie będę....

niedziela, 20 kwietnia 2014

Rozdział 6


***PERSPEKTYWA KAMI***

- Boże co tu się dzieje ?
- A no tak.. Zapomniałam ci powiedzieć. Patricia dzwoniła do Angeliki, że One Direction dzisiaj przyleciało do Polski i zatrzymało się w pobliskim hotelu czy coś i poszły ich odwiedzić- wytłumaczyła mi przyjaciółka. A ja powstrzymywałam się żeby nie zacząć piszczeć jak opętana....
- A no tak zapomniałam, że te dwie to takie wielkie psiapsiółki...- uśmiechnęłam się ironicznie i razem wybuchłyśmy śmiechem.

Razem z Emi próbowałyśmy się przecisnąć przez te tłumy rozwrzeszczanych nastolatek. Jeszcze bardziej niż my przeciskały się stada paparazzi, którzy za wszelką cenę chciały się przecisnąć do drzwi szkoły.
Zajęło to sporo czasu, ale wkońcu udało nam się przecisnąć. Do szkoły miały wstęp tylko uczniowie, za okazaniem legitymacji szkolnej. Ledwo co weszłyśmy a już usłyszałyśmy dzwonek na lekcje. Szybko z Emi znalazłyśmy nasze szafki. Zostawiłyśmy niepotrzebne książki i poszłyśmy na lekcje.

***PERSPEKTYWA EMILI***
Szczerze powiedziawszy myślałam, że Kami będzie szalała razem z tymi dziewczynami spod szkoły. Ale jednak nie. Byłam z niej bardzo dumna. Weszłam do klasy razem z Kami. Rozejrzałam się po klasie była prawie pełna. Prawie, właśnie. Brakowało oczywiście mojej kochanej siostrzyczki i jej bestfriends- wiedźmy Patrici. Szybko odszukałam nasze miejsca, które się znajdowały po lewej stronie klasy pod oknem.
Lekcja biologii ciągnęła się niemiłosiernie. Przez całe 45 minut, nauczycielka cos gadała bezsensu. Nic z dzisiejszej lekcji nie wiem, myślami byłam gdzieś indziej. Z rozmyśleń wyrwało mnie szturchanie i głos przyjaciółki.
- Halo. Ziemia do Emi..
- Co ? co się stało ?- zapytałam z lekkim szokiem
- Zawiesiłaś się. Próbuję cię odsknąc przez jakieś 10 min. Lekcja się już prawie skończyła a ty dalej się patrzysz przez to okno - mówiła patrząc raz na mnie raz na szybę- widzisz tam kogoś ciekawego ?
- Co ? Nie po prostu bardzo się stresuję dzisiejszym konkursem, słowami Angeliki i dzisiejszą imprezą która urządza moja mama, na którą jesteś oczywiście zaproszona- tłumaczyłam się dziewczynie.
- Ile razy mam ci mówić, że masz się nie przejmować niczym. skup się na tym, że masz talent i tego nic nie zmieni. A na urodziny raczej nie wpadnę, mama mówiła, że mam na dzisiaj nic nie planować bo ma dla mnie jakiś prezent urodzinowy...
- Aha no trudno się mówi. Kiedyś nadrobimy to jakimś wyjściem do klubu..

Dzwonek, który usłyszałam oznaczał koniec lekcji. Wszyscy szybko wybiegli z klasy wołając, że za niedługo 1D przyjedzie. To mnie jeszcze bardziej zestresowało. Boziuu jeszcze nigdy się tak nie stresowałam. Powiedziałam sama do siebie. Następne lekcje ciągnęły się w nieskończoność.

Jeszcze dwie godzin, jeszcze dwie godziny, jeszcze... I tak w kółko i w kółko, powtarzałam sobie w myślach. Każdą wolną chwilę na przerwie poświęcałam na to aby trochę poćwiczyć piosenkę na konkurs.
- Dasz radę, wygrasz to, na pewno...- powtarzała Kami kiedy widziała, że zaczynam się denerwować.
- Tak. Masz rację. Muszę się uspokoić. Max za dwie godziny będę występować i będzie koniec tego stresu.
Przyjaciółka zaczęła mnie przytulać na pocieszenie.

Dwie godziny później

Spokojnie siedziałyśmy z Kami na ławce przed salą gimnastyczną gdzie miał się odbyć konkurs. Nagle usłyszałyśmy piski i krzyki ludzi. Odwróciłyśmy się obie jednocześnie. W naszą stronę szło pięciu wspaniałych chłopaków obok których szła Patricia oraz Angelika... Ale tylko na widok tego jednego moje nogi zaczęły się same uginać...



-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Witam :) Ciekawa jestem czy kto kolwiek czyta mój blog, wiec proszę zostawcie po sobie chociaż minkę w komentarzu, bo nie wiem czy się opłaca dalsze pisanie Xx
Napisanie komentarza to dla was kilka sekund a dla mnie jest to bardzo wielka motywacja aby napisać kolejny rozdział. :**
Do następnego <3

czwartek, 17 kwietnia 2014

Rozdzial 5

Obudziły mnie pierwsze promienie słońca które przedarły się przez okno prosto do mojego pokoju. Pierwszy raz od bardzo dawna poczułam ze się wyspałam. Z gracja wyszłam z lóżka i poszłam do łazienki wykonać podstawowe czynności. Wyszłam z Łazienki i ubrałam na siebie cienka  fioletowa bluzkę z kwiatki i pomarańczowe spodenki. Zastanawiałam się jakie ubrać buty, ale po krótkim myśleniu zostało na balerinach. Włosy postanowiłam zostawić rozpuszczone gdyż miałam piękne fale.
Jeszcze nie zdążyłam do Końca wejść do salonu a przybiegła do mnie mama
- Wszystkiego najlepszego kochanie, dużo miłości- kobieta zaczęła mnie całować w policzki- i szczęścia w dzisiejszym konkursie.
- Dziękuje mamo.
Po życzeniach od mamy podszedł do mnie Rafał i tulił jak swoją biologiczną córkę. Było to bardzo miłe z jego strony.
- Spełnienia marzeń kochana. Żebyś miała w przyszłości najlepszego chłopaka o którym zawsze marzyłaś. Abyś dalej się tak dobrze uczyła jak teraz.- mówił ciągle mnie przytulając.
- Dziękuj ci bardzo Rafał, bardzo się cieszę, że tu jesteś.
- Też się cieszę Emilko. - Rafał ucałował mnie w czubek głowy.
- Już nie Emilko, tylko Emilio- zaczęła się śmiać mama- Ale kochanie musisz na swój prezent urodzinowy musisz poczekać do wieczora.
Popatrzyłam na mamę na Rafała ale i tak nie chcieli mi nic powiedzieć.
- A gdzie Angelika ?- zapytałam
- Już dawno pobiegła do Patrici, kiedy ta zadzwoniła, że zespół który będzie jury na konkursie już przyjechał. Czekaj jak on się nazywał One Direction ?
- Tak, tak się nazywali- uśmiechnęłam się podniecona do moich rodziców.

Po rozmowie wzięłam swoją torebkę, gitarę i pobiegłam do szkoły. Usłyszałam krzyki. Odwróciłam się, a na mnie wskoczyła tajemnicza postać. Zdążyłam się zorientować kto to jest. A Kamila zaczęła mi śpiewać Sto lat.
- MIŁOŚCI, MIŁOŚCI, SZCZĘŚCIA, RADOŚCI... - krzyczała na cały głos.
- Tobie też życzę wszystkiego co najlepsze w życiu oraz mnóstwa prawdziwej i jedynej miłości.
- Dziękuje ci bardzo bardzo mocno kochana.
Tak  się złożyło, że Kami i ja miałyśmy w tym samym dniu urodziny. Była to jedyna rzecz która kochałam w tym dniu. Co roku nasi rodzice robili nam razem przyjęcie urodzinowe. Nie było na nim zbyt wielu ludzi, bo nie miałyśmy znajomych. Najbliższa rodzina i parę koleżanek.
- Boże... już tyle godzin!!! Musimy się śpieszyć bo nie zdążymy do szkoły- pociągnęła mnie Kami za rękę, że prawie puściłam moją drogocenną rzecz, jaką była gitara.
Jeszcze nie zdążyłyśmy wejść na teren szkoły, a już słyszałyśmy krzyki, piski i mnóstwo nastolatek nie zwracając uwagi na paparazzi...

 

środa, 16 kwietnia 2014

Rozdzial 4

Wystarczylo, ze weszlam do domu, juz slyszalam wolananie mamy, ktore dobiegalo z kuchni.
- co tu sie dzieje mamo ?- zaskoczylo mnie to co ujzalam w pomieszczeniu!! Wszedzie mnustwo misek, i co gorsza wszedzie byla porozrzucana mąka. Mama popatrzyla sie na mnie z lekkim zdziwieniem .
- jak co sie dzieje? Przugotowuje ci pyszny tort na twoje jutrzejsze urodziny. Nie codziennie sie konczy 18-cie lat kochanie.
Mama sie chyba bardziej cieszyla z tych urodzin ni ja. Dla mnie to kolejny nieudany rok w nedznym zyciu. Co roku niszczy mi je moja kochana przyrodnia siostra. Czasem mi sie zdaje ze jest zazdrosna i puje cale przyjecie. Za kazdym razem wymysla cos innego. Dwa lata temu do slatek i do innych pysznosci powrzucala glizdy i inne robactwo, zas w zeszlym roku mama z Rafalem kupili mi przepiekna bluzke, wszyscy nalegali abym ja zalozyla, tak tez sie stalo. Dokladnie to nie wiem kiedy moja twarz wylądowała na torcie, trzeba przyznac byl bardzo pyszny. Przewrocilam sie bo ta jedza podstawila mi noge. Tylko sie zastaniawiam co zrobi w tym roku aby jeszcze bardziej zniszczyc moje zycie.
- Mamo ale co roku twoje przyjecia koncza sie totalna katastrofa. Myslisz ze w tym roku bedzie inaczej
- Slonce nie martw sie, ja i Rafal rozmawialismy z Angelika. Obiecala nam ze bedzie grzeczna.
Jakos nie chcialo mi sie wierzyc w dobre checi mojej kochanej przyrodniej siostry. Ale mialam nadzieje, ze z wiekiem sie madrzeje i Angelike to nie ominie. Usmiechnelam sie z niedowierzaniem do mamy. Zrozumiala o co mi chodzi, wiec odwazjemnila mi sie pieknym usmiechem. Ze spokojem na sercu moglam wyjsc z kuchni i pobiec do mojego pokoju. Rzucilam torbe z ksiazkami w kat pokoju i usiadlam na lozku z laptopem na nogach. Jak zwykle sprawdzilam Facebook'a, Twitter'a, tak jak myslalm nic tam nie bylo ciekawego oprocz przechwalek Patrici, w ktorych pisze ze wygrana ma w kieszeni, ze przyjada jej bestfriends. Jakos mnie to nie ruszylo, wiec zamknelam laptopa i polozylam go na lozku. Postanowilam troche pocwiczyc przed konkursem wiec wzielam gitare, z ktorej wyplynely pierwsze dzwieki a ja dzieki mnie pojawily sie takze slowa. W tym samym momecie przyszla wiedzma.
- Po co ty wogole cwiczysz? I tak nie masz szans z Patricia- zaczela sie smiac zlowieszczo
- Ale przynajmniej ja mam talent a nie tak jak ona zabi rechot- pokazalam jej jezyk
- Za to ona ma wtyki u jury, czyli najwiekszego boysbandu jaki do pej pory istnial.
W tej chwili moja mina momentalnie odwrocila sie o 180 stopni, a Angelika znow zaczela sie smiac jak opetana i wyszla z mojego pokoju. Nie sadzialam ze moja proba sie tak predko skonczy, ale bylam zmeczona dzisiejszym dniem, wic polozylam gitare na swoje miejsce i nawet nie wiem kiedy zasnelam.

sobota, 8 lutego 2014

Rozdział 3

To co zobaczyłam, przeszło moje wszystkie wyobrażenia. Mnóstwo ludzi. Kamery. Aparaty. Mikrofony. Wiedziałam że jutro jest konkurs muzyczny, bo sama postanowiłam że wezmę w nim udział, ale nie wiedziałam, że zwykły szkolny konkurs może zrobić aż takie wrażenie na ludziach.
- Emi! Czy ty widzisz to samo co ja?- zapytała mnie bardzo zaskoczona przyjaciółka.
- Jeśli masz na myśli to co się tutaj dzieje? To tak!
Nie miałyśmy już czasu żeby kogokolwiek o coś zapytać bo usłyszałyśmy dzwonek na lekcje, więc jak najszybciej pobiegłyśmy do klasy.
- Po co tu są ci wszyscy ludzie z tym sprzętem?- zapytałam nauczycielki która właśnie ledwo co weszła do klasy.
-No tak jak dobrze wiecie jutro ma się odbyć konkurs muzyczny, więc jedna z naszych uczennic, Patricia, zaproponowała naszemu dyrektorowi aby zaprosić swoich dawnych znajomych z Londynu, ( Emi w myślach: co? Z Londynu? Ciekawe kogo? Może jeszcze powiecie że One Direction kiedyś się przyjaźniło z tą małpą!) Są teraz bardzo znani na całym świecie. A ich imiona to Harry, Niall, Liam, Zayn i Louis. Zamroziło mnie. Patrzyłam w jedną stronę. Odsknelam się dopiero jak do moich uszu dobiegł piski i krzyki dziewczyn z mojej klasy. Może nie byłam jakąś tam ich wielką fanka, ale bardzo podobały mi się ich piosenki.
 
***PERSPEKTYWA KAMI***
 
OMG! 1D będzie w naszej szkole. Jak ją się cieszę jestem ich największą fanką. Słucham ich przez 24 h. Sprawdzam tt, wszystkie blogi. Ogólnie se nimi jaram. Emi ma wielkie szczęście że będzie mogła jutro przed nimi zaśpiewać. Boże jak ja bym chciała żeby to właśnie ona wygrała. Tak bardzo pragnę poznać Horana. On jest taki przystojny.
Ten dzień jakoś szybko nam minął. Nareszcie pora iść do domu. Jak zawsze ja i Emi poszłyśmy razem.
- Emilia, ty to musisz wygrać!
-A myślisz że mi się uda? Jeśli oni znają Patricie to na pewno będą na nią głosować. I to ona nagra z nimi płytę- moja przyjaciółka po tych słowach tak posmutniała, że dawno jej takiej nie widziałam
- No coś ty jeśli mają dobry słuch to zauważa że lepiej śpiewasz od tej wiedzmy.
 
***PERSPEKTYWA EMI***  
- Dziękuję. Ty zawsze wiesz jak mnie pocieszyć.
- Przecież od tego są przyjaciółki.
Właśnie stałyśmy pod moim domem. Pożegnałyśmy się, wyjątkowo jeszcze nie rozmawiałyśmy bo musiałam po ćwiczyć jeszcze piosenkę którą wybrałam na konkurs. Pech chciał, że wybrałam " Last First Kiss" . Była to jedna z najpiękniejszych piosenek jakie znam.
Weszłam przez drzwi do środka. Wiedziałam że mnie jeszcze coś dzisiaj zaskoczy.
 
 
 "Last First Kiss" One Direction

wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 2

Otworzyłam oczy było zaledwie przed 7 rano. Ale jak każdy dzień tygodnia musiałam ubierać się do szkoły. Pobiegłam szybko do łazienki . Wykonałam codzienne czynności jak mycie zębów oraz twarzy. Nie mogłam zapomnieć o mojej czuprynie na głowie. Moje włosy staly dokładnie w każdą stronę, więc szybko chwyciłam za prostownicę i zrobilam porządek z włosami. Nałożyłam lekki make-up. Z ubieraniem nie miałam problemu. Standardowy ubiór: t-shirt i rurki. Wzięłam torbę, zbiegłam na dół do kuchni gdzie jak codziennie rano czekała mama z śniadaniem. Wzięłam kanapkę, ucałowałam ją w policzek i pobiegłam do szkoły.
- Emi- wszędzie poznałabym ten głos
-Hej Kama- ucałowałam dziewczynę na przywitanie
 - I jak piosenka?- zapytała Kama
- Jaka piosenka?
- Nie udawaj że nie wiesz!
Nie zdążyłam odpowiedzieć, kiedy się zorientowałam że już jesteśmy przed szkoła. Zdziwił nas tłum ludzi, którzy skakali z kartkami. Jakby chcieli od kogoś autograf. Jakoś nie bardzo interesowało nas czy jest tam ktoś sławny, gdyż obie byłyśmy osobami których nie interesowało życie wielkich gwiazdorów. Więc obeszłyśmi tłumy i weszłyśmy do szkoly tylnym wejściem. Ale tam tez nie brakowało niespodzianek. Gdy weszłyśmy do środka stanełyśmy jakby ktoś przykleił nam nogi do podłogi. To co zobaczyłyśmy, mogło nam się tylko przyśnić.

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 1

"Życie lubi nam platac figle.  Nie zależnie od tego czy jesteśmy kobietą czy mężczyzną. Możemy powiedzieć, że miłość sama wybiera osoby które są do siebie stworzone. My czasem chodź wiemy że nasza druga połówka jest niedaleko nas staramy się odsunąć jak najdalej tą myśl aby nie zastać porzuconym lub skrzywdzonym przez miłość.
Życie pozwala abyśmy doznali tej jedynej miłości w całym swoim smutnym życiu. Jest historia pewnej dziewczyny, która ludzie omijali szerokim łukiem. Nazywa się ona Emilia. Jej życie nigdy nie bylo usłane różami. Na swojej drodze spotykała wiele przykrych chwil, nie mówiąc o obraźliwych słowach z ust rówieśników. Ich słowa śniły jej się po nocach. Czasem zdarzało jej się obudzić w środku nocy z krzykiem. Można by się było zastanawiać dlaczego ludzie byli dla niej tacy źli można by powiedzieć, że byli wredni. Takie traktowanie zawdzięczała swojej przyrodniej siostrze, Angelice, która była ładna i popularna w szkole. Angelika była córka ojczyma Emili, Roberta. Ojciec dziewczyny zginął w katastrofie lotniczej 6 lat temu dziewczyna miała wtedy 12 lat. Mama nie moga się pozbierać po tej sytuacji. Zaczęła pić alkohol. Kiedy poszła do baru strasznie się upiła. Ktoś chciał ją skrzywdzić, ale pojawił się Rafał. Obronił ją i zaprowadził do domu. Tak w skrócie zaczęła się historia mamy i Rafała.
Emilia miała wiele talentów jednym z nich był anielski głos. Nie mówiąc o tym że miała talent muzyczny. Umiała grać na wielu instrumentach. Szczerze mówić to nie wiele osób ją znało,jak nie wielu znało jej imię. Była bardzo ładna dziewczyna, o zielonych oczach jak świeża trawa która się pojawiła po pierwszych promieniach słonecznych, jej włosy były niczym jak czarne pióra kruka....
Nadszedł ten dzień, na który Emila czekała od początku roku szkolnego. Przesłuchanie na koncert, dzięki któremu zwycięzca dostanie stypendium w szkole muzycznej w Londynie. To było jej największe marzenie, aby wyjechać za granicę, zwiedzić jedno z najpiękniejszych miast świata. Robiąc to co kocha najbardziej, śpiewanie. Z jednej strony marzy aby wyjechać, ale kiedy pomyśli że będzie musiała opuścić mamę oraz Rafała którego bardzo polubiła zaczynała wątpić w swoje możliwości. Tylko jedna osoba mogła  sprawić że takie myśli uciekały jej z głowy. Najlepsza przyjaciółka pod słońcem. Kamila, Emilia mówiła do niej Kama. Długo włosa blądynka o błękitnych oczach. Wyglądem przypominała modelkę. Wszyscy ją lubili, ale gdy przegrała w kastingu na modelkę z królowa szkoły, Michelle,  nie pochodziła z Polski, nagle jakby jej nikt nie znał. Emilia i Kamila przyjaźniły się od przedszkola. Były jako dwie papuszki nie rozłączki, wszystko robiły razem."

Tak by napisał ktoś kto by zaczął opisywać moje nudne życie z mamą, ojczymem i wyrodną przyrodnią siostrą, oczywiście nie mogłam zapomnieć o najwspanialszej osobie która zawsze była przy mnie. Moja przyjaciółka Kama.